W sobotę, 23 maja, ulicami Biłgoraja po raz kolejny rozbrzmiał dźwięk motocyklowych silników. Wszystko za sprawą VII Spontanicznej Motomajówki zorganizowanej przez Spontaniczną Grupę Motocyklową. Wydarzenie, które na stałe wpisało się już w kalendarz motocyklowych spotkań regionu, zgromadziło pasjonatów jednośladów nie tylko z Biłgoraja, ale także z całej Lubelszczyzny i Podkarpacia. Tegoroczna edycja miała nie tylko wymiar integracyjny i religijny, ale również charytatywny – podczas wydarzenia prowadzono zbiórkę na leczenie i rehabilitację małej Ady.
Spotkanie rozpoczęło się nad Zalewem Bojary, gdzie uczestnicy mogli wspólnie spędzić czas przy muzyce, poczęstunku i rozmowach. Stamtąd motocykliści wyruszyli widowiskową paradą ulicami miasta do sanktuarium św. Marii Magdaleny, gdzie została odprawiona Msza święta w intencji wszystkich uczestników ruchu drogowego oraz rozpoczynającego się sezonu motocyklowego.
Eucharystii przewodniczył duszpasterz motocyklistów diecezji zamojsko-lubaczowskiej ks. Robert Fuk, który podkreślał, że dla wielu motocyklistów rozpoczęcie sezonu z Bożym błogosławieństwem jest niezwykle ważne: – Po raz kolejny znajdujemy się w Biłgoraju, w sanktuarium świętej Marii Magdaleny, gdzie motocykliści pragną rozpocząć sezon motocyklowy z Panem Bogiem, prosząc o błogosławieństwo i opiekę na czas podróży. Jest to także okazja do spotkania oraz pokazania, że motocykliści są ludźmi otwartymi na pomoc drugiemu człowiekowi. Szczególnie dziś, gdy wspieramy małą Adę w jej leczeniu i rehabilitacji – mówił kapłan.
Do duchowego wymiaru wydarzenia odniósł się również ks. Mateusz Wojda, wikariusz parafii w Biszczy: – Warto rozpoczynać nie tylko sezon motocyklowy, ale wszystkie nasze aktywności z Panem Bogiem, bo to w pewien sposób ustawia naszą trasę życia. Tak jak GPS pomaga odnaleźć właściwą drogę, tak wiara pomaga człowiekowi się nie pogubić. Rozpoczęcie sezonu od Mszy świętej i publicznego wyznania wiary jest też świadectwem, że można łączyć motocyklową pasję z wiarą i odkrywaniem darów, które daje Pan Bóg – podkreślał duchowny.
Organizator wydarzenia, prezes Spontanicznej Grupy Motocyklowej Wojciech Drozdowski, zaznaczał, że Motomajówka od początku miała nieść również dobro dla innych: – To już kontynuacja naszej Motomajówki, jak co roku. Głównym celem jest zbiórka dla Ady. Staramy się pomagać podczas wszystkich naszych wydarzeń – czy to Dzień Dziecka, czy Motomikołaje. Przyjeżdżają do nas motocykliści z różnych stron regionu. Jest integracja, dobra muzyka, kuchnia polowa, a wszystko odbywa się w atmosferze wspólnego działania dla drugiego człowieka – mówił.
Jak podkreślali sami uczestnicy, motocyklowa pasja to coś więcej niż tylko hobby. To również wspólnota ludzi, których łączy wzajemna życzliwość i solidarność. – Jazda motocyklem daje wolność i możliwość poznawania wspaniałych ludzi. Nawet jeśli komuś zepsuje się motor na trasie, drugi motocyklista nigdy nie przejedzie obojętnie. Zawsze się zatrzyma i pomoże. Jest między nami wyjątkowa więź – taka wielka motocyklowa rodzina – dodawał Wojciech Drozdowski.
Po Mszy świętej odbyło się tradycyjne poświęcenie motocykli. Następnie uczestnicy wrócili nad Zalew Bojary, gdzie czekał na nich dalszy ciąg integracyjnego pikniku – konkursy, zabawy, koncert oraz wspólny poczęstunek. VII Spontaniczna Motomajówka po raz kolejny pokazała, że pasję można łączyć z wiarą, integracją i pomocą potrzebującym. Dla wielu uczestników było to nie tylko rozpoczęcie sezonu motocyklowego, ale również czas wspólnej modlitwy, spotkania i budowania relacji opartych na życzliwości oraz wzajemnym wsparciu.
Galeria: TUTAJ




