Spotkanie z ks. Dariuszem Komadowskim PDF Drukuj Email
niedziela, 22 maja 2016 12:28

22 maja gościliśmy, znanego nam, ks. Dariusz Komadowskiego, który obecnie pracuje w Gruzji. Więcej...

 

Legenda głosi, że na początku stworzenia świata Pan Bóg rozdzielał narodom połacie ziemi. Kiedy większość czekających w kolejce przepychała się i kłóciła o najlepsze miejsce na globie, Gruzini, znudzeni czekaniem, rozłożyli pod drzewem kosze z pożywieniem, winem i rozpoczęli biesiadę. Weseląc się śpiewem i tańcami, nie zauważyli, jak nadszedł zmierzch. Strudzony pracą Pan Bóg udawał się na spoczynek, kiedy zauważył rozbawiony naród, który dopiero wówczas zaczął dopominać się o kawałek ziemi. I gdy Pan Bóg nie chciał im nic już dać, wówczas powiedzieli, że musieli ugościć swych gości i nie mogą wstać od stołu, aż nie wzniosą toastu za Trójcę Przenajświętszą i Bogarodzicę Maryję Pannę. Zwrócił się wówczas do nich: "Kiedy wszyscy walczyli o ziemie dla siebie, wy się weseliliście, biesiadując i ciesząc się tym, co macie. Rozdałem jednak już tereny, które miałem. Zachowałem jednak pewien mały skrawek, który jest tak piękny, że chciałem go zatrzymać dla siebie. Ale spodobaliście mi się i wam go daruję". Z tą właśnie legendą przybył do parafii św. Marii Magdaleny w Biłgoraju ks. Dariusz Komadowski, kapłan wywodzący się z naszej diecezji, z Bełżca, który od dwóch lat pracuje na misjach w Arali, miejscowości w Gruzji. Opowiadał on podczas kazania o życiu Gruzinów, warunkach, w jakich żyją i z czym boryka się na tamtych terenach Kościół Katolicki. Przywołał również piękną historię św. Nino, apostołki i patronki Gruzji, zwanej zastępczynią Maryi, która w ok. 300 r. przemierzała pustkowia Gruzji z krzyżem splecionym z gałęzi winogron obwiązany jej własnymi włosami i za której poselstwem, w 337r. dokonała się chrystianizacja Gruzji.
Ks. Dariusz Komadowski wyjaśnia, na czym polega jego praca w Gruzji: „Nasza praca w Gruzji, bo na cały kraj jest nas zaledwie czternastu kapłanów, jest bardzo ciężka, ale i radosna. Musimy się mierzyć z innymi wyzwaniami niż w Polsce, przede wszystkim z tym, że jesteśmy kościołem mniejszościowym, co sprawia, że musimy szukać wiernych. W naszych wioskach jest dużo ludzi, którzy deklarują się jako katolicy, ale reżim ich „wypłukał” z różnych wartości duchowych i trudno ich do kościoła doprowadzić, dlatego musimy ich szukać i starać się pokazać im Pana Boga”.
Bardzo ważne jest wsparcie duchowe, którego wierni oczekują od misjonarzy: „Musimy wszystkim naszym ludziom zapewnić duchową strawę i pomoc wszystkim, którzy przychodzą na spotkania, zarówno dzieciom i młodzieży, jak i osobom dorosłym.  I jest naszym celem bardzo bliskie bycie z ludźmi, gdyż ludzie w Gruzji niezwykle cenią sobie to, gdy się z nimi po prostu jest, rozmawia, siada do stołu,  nie tylko w Kościele, ale i poza nim. Praca jest wielowymiarowa i może nie ma aż tylu obowiązków jak w Polsce, ale są one czasochłonne i wymagające od nas dużo uwagi i siły wewnętrznej”.
Misjonarz dodaje również, co daje mu największą siłę tam, w odległej o ponad dwa i pół tysiąca km Arali: „Największą siłę i satysfakcję daje oczywiście Pan Jezus, bo bez Niego nic nie miałoby sensu i bardzo szybko byśmy się pogubili. W tym wszystkim bardzo pomaga nam wspólna modlitwa z proboszczem, z parafianami, co tworzy taki ośrodek nadziei, którą dzięki niej możemy sobie sami zapewnić. Druga strona to są ludzie, którzy się za nas modlą i choć tego naocznie nie widzimy, to czujemy tą modlitwę”.
Ks. Dariusz podczas spotkania z wiernymi w Biłgoraju pokazał również fotografie przywiezione z Gruzji, na których widać ubóstwo i ogromne potrzeby tamtejszych mieszkańców, dlatego kapłan prosił również o wsparcie materialne, szczególnie dla gruzińskiej młodzieży, która chce przyjechać do Polski na Światowe Dni Młodzieży, które już za kilka tygodni odbędą się w Krakowie.

Joanna Ferens

GALERIA

Poprawiony: niedziela, 22 maja 2016 12:32